Drogowe absurdy powodują korki we Wrocławiu

Drogowe absurdy powodują korki we Wrocławiu

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne ©Jaroslaw Jakubczak

Olbrzymie zatory na drogach wjazdowych do Wrocławia w godzinach szczytu to jesienią codzienność. Kierowcy zdążyli się już do tego przyzwyczaić. Jednak nie rozumieją, dlaczego utrudnia im się niepotrzebnie życie. Sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniu, które prowadzi do jeszcze nieistniejącego osiedla, permanentny zakaz skrętu w lewo w centrum miasta czy nagłe zwężenie kilku pasów ruchu do jednego – to tylko niektóre utrudnienia, z jakimi muszą sobie radzić kierowcy poruszający się po stolicy Dolnego Śląska.

Z KATEGORII KOMUNIKACJA

zdjęcie ilustracyjne

Skrót dla kierowców zamknięty, bo nie działają światła

Przeciąga się budowa placu miejskiego przy Szybowcowej

Zima przeszkadza w budowach. Nie kładą nawierzchni, nie malują pasów

Stoimy w korkach i zastanawiamy się, czy osoby, które podejmują absurdalne na pierwszy rzut oka decyzje, mają pojęcie o tym, jakie skutki one przynoszą. Ostatnio osoby jeżdżące ul. Kosmonautów nie kryły zdziwienia, gdy włączono sygnalizację świetlną na skrzyżowaniu, z którego teoretycznie można skręcić do osiedla Nowe Żerniki. Rzecz bowiem w tym, że te osiedle jest dopiero w budowie. Czerwone światło pali się w najlepsze, a w kierowcach rośnie wściekłość.

– Polityka magistratu zniechęca kierowców do jazdy samochodem po mieście. Ale niektórzy przecież muszą jeździć – komentuje Ryszard Piasecki, były wicedyrektor Zarządu Dróg i Komunikacji we Wrocławiu.

Znaleźliśmy kilka przykładów zmian, których sens jest wątpliwy. Czekamy na kolejne sygnały od Czytelników. Warto powalczyć o większy luz na ulicach.

Czekamy na Wasze sygnały o drogowych absurdach we Wrocławiu. Piszcie: redakcja@gazeta.wroc.pl – mile widziane zdjęcia!

Po ostatnich zmianach przejechanie krótkiego odcinka ul. Świdnickiej, od Opery do Arkad Wrocławskich, oznacza konieczność pokonania aż sześciu sygnalizacji świetlnych – narzeka jeden z wrocławskich kierowców.
To niejedyne takie miejsce. Na wyremontowanym 500-metrowym odcinku Curie-Skłodowskiej, od mostu Zwierzynieckiego do Norwida, jest aż pięć przejść dla pieszych, cztery razy kierowców zatrzyma sygnalizacja świetlna.

Ryszard Piasecki, były wicedyrektor Zarządu Dróg i Komunikacji we Wrocławiu, zauważa, że światła te są tak ustawione, by zmusić kierowców do żółwiego tempa. – Taka jest polityka miasta, żeby nie ułatwiać przepływu aut w centrum – komentuje Piasecki.

Kolejny problem to zwężenia, np. te przed mostem Zwierzynieckim. Gdy jedziemy od strony ronda Reagana, z dwóch pasów nagle robi się jeden, choć przed remontem ulicy Curie-Skłodowskiej były dwa. To przepis na murowany korek. Podobne „wąskie gardło” jest na ul. Krakowskiej. Tam w pewnym miejscu aż trzy pasy zbiegają się w jeden.
– Prawy pas powinien kończyć się wcześniej i służyć tylko pojazdom komunikacji miejskiej i uprzywilejowanym – zauważa Grzegorz Roman, doradca prezydenta ds. transportu aglomeracyjnego.

Kontrowersyjnych rozwiązań jest we Wrocławiu znacznie więcej. Kierowcy narzekają m.in., że po ul. Krupniczej jeździ się gorzej niż przed modernizacją. Długo musieli przyzwyczajać się, że zabrano im jeden pas ruchu. Dzięki temu tramwaje jeżdżą po wydzielonym torowisku, ale czy szybciej? Na odcinku kilkuset metrów od Kazimierza do pl. Legionów są teraz aż trzy przystanki.

Kierowców denerwuje, że jadąc Podwalem od Piotra Skargi, nie ma szans, żeby skręcić w lewo w Kazimierza Wielkiego. Nie skręcimy też z ul. Widok ani z Krupniczej, w lewo pojedziemy dopiero na Ruskiej.
To nie przypadek, lecz świadoma polityka. Urzędnicy skrupulatnie pilnują, by wrocławianie coraz rzadziej skręcali w lewo i stawiają kolejne zakazy. Skutek jest taki, że gdzieniegdzie zamiast raz skręcić w lewo, musimy skręcić trzy razy w prawo. Urzędnicy tłumaczą, że stawiają te znaki, by upłynnić ruch tramwajów. Dzięki takiej organizacji ruchu bezpieczniejsi mają być też piesi.

Czy urzędnicy sprawdzają, jakie konsekwencje rodzą ich pomysły?– Monitorujemy nowe rozwiązania – zapewnia Zbigniew Komar, zastępca dyrektora Departamentu Infrastruktury i Gospodarki w Urzędzie Miejskim Wrocławia. – Warto pamiętać, że każda zmiana prowadzona jest dla konkretnego celu. Zawsze sprawdzamy realizację zadań pod kątem tego, czy oczekiwania zawarte w projekcie zostały spełnione i czy nie spowodowaliśmy pogorszenia sytuacji, np. jeżeli chodzi o korki.
Dodaje, że w czwartki zbiera się komisja bezpieczeństwa ruchu Rady Miejskiej i omawia konkretne przypadki. W tych spotkaniach biorą udział też policjanci i strażnicy miejscy.

Bądźmy sprawiedliwi. Znamy również przykłady dobrych pomysłów, które pomogły kierowcom. Na przykład światła przy wjeździe na most Grunwaldzki – na lewym pasie czerwone zapala się tylko wtedy, gdy nadjeżdża tramwaj lub miejski autobus. Albo zmiana oznakowania pasów na Armii Krajowej (skrzyżowanie ze Ślężną). Mamy tam do dyspozycji dwa pasy do skrętu w lewo i dwa do jazdy na wprost. Czekamy na więcej takich rozwiązań.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *